A co jeżeli za tęczówką i źrenicami
„A co, jeżeli za tęczówką i źrenicami kryje się plan dajmy na to uszkodzenia nas fizycznego lub przerwania nici naszego życia
Ależ miał dziwne oczy! pomyślał Leon Wachicki, pożegnawszy się ostatecznie z Teciem. Herr Konsul już znikł na dole. Wydało się Leonowi, który schodził w dół za nim, że ostatnio... coraz częściej spotyka ludzkie spojrzenia... hm, niewyraźne. To odkrycie tak go zainteresowało, że nawet przystanął koło krzaczków, otoczony sennie brzęczącymi pszczołami. Spojrzenia wpijały się w niego, albo obmacywały go, albo wreszcie... oświetlały od wewnątrz zagadkowym światełkiem, by — mignąwszy nim — przysłonić się niemniej zagadkową ciemnią. Oczy małżeństwa Sztajsów na przykład lub Waldemara. To przede wszystkim. Ale przypomniał sobie, że i w oczach Barbry migało niekiedy coś, czego ani rusz nie rr.ćgł zrozumieć. Pustka, pustka pełna jakiejś treści, tylko jakiej Taka już jest ta „Sportowa" — wzruszył ramieniem. Bo w Warszawie... tak, w Warszawie ludzie patrzyli nań normalnie, z wyjątkiem... taak, dziwne, ciekawskie spojrzenie miał staruszek keiner w „Bristolu", gdy wypytywał go o czyjąś fotografię, no i baron Wieżyca spojrzał nań w sposób... w sposób niespotykany, z takim jakimś sprężonym, czujnym niepokojem. A teraz ten Teć! Zagadka, psiakrew...“(5)