- Tu są dwa franki Dodaj pan ile możesz

Pogoda |meble z sosny |Randki internetowe

„— Tu są dwa franki. Dodaj pan, ile możesz, i zaprowadź jak najprędzej całą tę bandę do knajpy naprzeciwko. Za piętnaście minut będę gotów.
Podstęp udał się. Kiedy gromada wróciła, wszystko było już w największym porządku. W spokoju zasiedli przy wielkim stole obok wejścia. Ojciec Tanguy rozwiesił wszędzie karteczki „Te obrazy są na sprzedaż. Tanio. Wiadomość u właściciela."
Było wpół do szóstej. Przed szóstą nie podawano tu posiłków. Malarze kręcili się niespokojnie jak pensjonarki. Ilekroć otwierały się drzwi, spoglądali pełni nadziei w ich stronę. Ale u Norvinsa goście nie schodzili się nigdy przed szóstą.
— Popatrz na Vincenta — szepnął Gauguin do Seurata. — Ma tremę niczym primabalerina.
— Gauguin, zakładam się z tobą o obiad, że prędzej sprzedam obraz aniżeli ty — zaproponował Lautrec.
—Zgoda!
— Z tobą, Cezanne, zakładam się o trzy obiady na jeden — rzekł znów Lautrec.
Cezanne poczerwieniał na tę obelgę; wszyscy się roześmieli.
— Pamiętajcie — upominał ich Vincent — że kwestię sprzedaży załatwia ojciec Tanguy. Żebyście nie próbowali sami rozmawiać z klientami.
— Dlaczego nikt nie przychodzi — pytał podniecony Rousseau. — Już późno.
W miarę jak wskazówka zegara zbliżała się do szóstej, gromadka artystów okazywała coraz większy niepokój. Przestali nawet żartować i pokpiwać z siebie. Siedzieli w napięciu nie odwracając oczu od drzwi.“(8)

<<<< - Czuję że mi ręce odpadną | demdziesiąt lat temu pokochaliście >>>>

Psychoterapia Szczecin |Sok Noni |catering warszawa