Nowości
W pewnej chwili nasz
„W pewnej chwili nasz gospodarz spojrzał w okno i zerwał się z miejsca jak oparzony. Od strony Doliny zbliżało się do wil
Komitety rewolucyjne — terenowe organy władzy radzieckiej.
li paru milicjantów. Biedny człowiek stracił głowę wepchnął nas do pokoju dziecinnego i zaczął chować do szafy nasze tobołki. Jego dzielna żona z imponującą przytomnością umysłu ułożyła natychmiast plan postępowania zapowiadając, że zatrzyma milicjantów przez pewien czas w kuchni, poleciła mężowi, by ukrył nas w stodółce. Przemknęliśmy się niepostrzeżenie przez podwórko. Wrota stodółki starannie zamknięto za nami. Otoczył nas pachnący półmrok. Ułożyliśmy się wygodnie na zwałach karpackiego siana. Przez szpary w deskach sączyły się cienkie złote pasemka wrześniowego słońca.
Było prawdopodobne, że wizytę milicjantów spowodował nasz niedawny inkwizytor. Mogło się zdarzyć, że pomimo zachowanych środków ostrożności widziano nas, jak wchodziliśmy do willi. Minęła jednak cała godzina, a naokół było zupełnie cicho i spokojnie. Wreszcie na podwórku zachrzęściły czyjeś kroki; wrota do stodółki uchyliły się i usłyszeliśmy głos inżyniera K. Zsunęliśmy się po sianie w dół. Inżynier wyłożył nam swój pogląd na położenie. Indagacja milicji miała przebieg pomyślny. O nas nie pytano. Możliwy jest jednak podstęp milicjanci niewątpliwie przyszli na przeszpiegi. Nie wiadomo, czy nas nie widzieli. Mogą wrócić w znaczniejszej liczbie celem dokonania rewizji w domu. Inżynier prosił, byśmy nie opuszczali naszej kryjówki, on zaś przygotuje dla nas kwaterę konspiracyjną u jednego ze swoich znajomych, człowieka najzupełniej pewnego, przed którym z całym zaufaniem możemy odsłonić swoje incognito. Jest to pan M., leśniczy przeniesiony od dłuższego czasu w stan spoczynku, wolny na razie od podejrzeń i prześladowań ze strony nowych władz. Zna on doskonale stosunki miejscowe i na pewno ułatwi nam wyszukanie przewodnika do granicy węgierskiej.“(1)
| Zawsze przełożony a także >>>>